Grutas de Loltun i Uxmal


W Celestun pożegnaliśmy się chwilowo z morzem i po porządnym śniadaniu w Gutierrez (co w Meksyku jest rzadkością) udaliśmy sie w dalsza trasę. Bocznymi drogami, mijając małe wioski skierowaliśmy się w stronę Grutas de Loltun największej jaskini na Jukatanie. Grutas zwiedza się grupami co godzinę z przewodnikiem anglojezycznym. Wstęp kosztuje 115 peso ale trzeba przygotować sie na napiwki dla przewodnika. Jaskinie są niesamowicie ogromne i piękne. Można tu zobaczyć wielkie, grube  stalaktyty i przeróżne zadziwiające formacje skalne. Wszystko to jest podświetlone kolorowymi światłami co daje niezwykły efekt. 



Ściany groty są kolorowe z powodu występowania w zciekającej wodzie rud zelaza, miedzi oraz wapnia. W niektórych miejscach występują prześwity, przez które wpada światło dzienne i zwisają liany prosto z dżungli. Do zwiedzania udostępnione jest aktualnie tylko 2 km jaskini z odkrytych 8. Podobno za kilka lat zostaną udostępnione kolejne 3 km. W jaskini mieliśmy mały problem z Frankiem gdyż chyba nie podobała mu sie ta ciemność w środku dnia. Za nic nie chciał siedzieć w nosidełku i darł się w niebogłosy testując echo jaskini. Mimo to dało się zwiedzać to miejsce z dzieckiem na rękach uważając mocno pod nogi. Trasa jest w większości płaska i tylko w kilku miejscach trzeba było zejść i podejść pod górę po skalnych stopniach. 

Po jaskiniach malowniczą trasą hacjend i starych plantacji bananów i kakao udaliśmy sie do Uxmal, drugiego po Chichen Itza kompleksu archeologicznego Majów. Główna piramida w Uxmal ma ciekawy kształt z zaokrąglonymi bokami i robi równie niemałe wrażenie. Oprócz piramidy jest tam wiele i innych budowli dobrze zachowanych. Widokowo moim zdaniem wypada lepiej niż Chichen bo na wiele miejsc można wejść i podziwiać widoki z góry. W odróżnieniu od Chichen rownież tu zwiedzaliśmy kompleks prawie sami korzystając mocno z możliwości zrobienia dowolnych zdjeć bez ingerencji wycieczek z różowymi parasolkami. 
Mieliśmy szczęście dodatkowo gdyż do bram Uxmal przyjechaliśmy tuż przed 16 i kasy były juz zamknięte. Mimo to wpuszczono nas bez konieczności płacenia za bilety po 200 peso od osoby:))


Chcieliśmy jeszcze tego samego dnia dotrzeć do Campeche lecz słońce schodziło coraz niżej a odległość 174 km w Meksyku to wcale niemało. Zatrzymalismy sie zatem po drodze w Santa Elena by nie jechać po nocy. W okolicach Uxmal było sporo fajnych hoteli ale ich ceny celowali typowo pod amerykańskie portfele. Dlatego odjechaliśmy kawałek dalej i udało sie coś znaleźć. 


Dalej >>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.