Nairobi – Mombasa – Tiwi Beach

I wreszcie upragniona chwila następuje. Gorący prysznic w zdezelowanej łazience odnawia kondycję niczym najlepsze spa. Ale czeka nas jeszcze zakup biletów do Mombasy. Mogliśmy spokojnie wziąć nocny autobus do Mombasy jednak potrzebuję jak nigdy zimnego piwa i świętego spokoju bez przemieszczania się choć pare godzin i bez robienia zdjeć. Kilka osób odradzało nam podróż nocnym autobusem z powodu kenijskich kierowców kamikadze oraz kradzieży w autobusach. Nie to jednak decyduje w naszym przypadku. Nocne podróże może pozwalają zaoszczędzić na noclegu i czasie ale umykają widoki prowincji pozwalające lepiej poznać kraj z perspektywy drogi. Postanowiliśmy wyruszyć do Mombasy następnego dnia rano.
Wyruszamy na Nairobi po raz kolejny zakupić bilety. Na skrzyżowaniu ulic w okolicach dworca co krok znajdują się miejsca sprzedaży biletów, spod których bezpośrednio odchodzą autobusy. Szukamy nie wiadomo czego, krążymy między kolejnymi miejscami dopytując o możliwe godziny odjazdu. Wdajemy się z sprzeczkę uliczną, która o mały włos nie kończy się bójką. Tego dnia nie mogłem spokojnie znosić gdy kolejny naciągacz stawał mi wprost na drodze więc wykazując mniej empatii zlewałem każdego coraz brutalniej. Aż nastąpiła kumulacja. Skończyło się wymianą ostrych spojrzeń i ciętych słów. Zmęczeni poszukiwaniem zakupiliśmy w końcu biletu w pierwszej lepszej firmie nie zważając na rekomendacje Lonely Planet. Nasz autobus z firmy Casino Royale miał się pojawić na tej samej ulicy nazajutrz o 10 rano. Wcisnąłem bilety do portfela i zmyliśmy się prędko z ciemnej bramy gdzie 10 osób uparcie patrzyło nam na ręce i kieszenie. Wieczorem w hotelowym barze sączyliśmy spokojnie piwko podsumowując trekking. Okolice hotelu były bardzo anglo – amerykańskie, w knajpie o typowo kenijskiej nazwie Smoothers leciały mecze premiership a na ścianach wisiały proporczyki jankeskich drużyn futbolowych. Menu śniadaniowe z bacon and eggs w towarzystwie wykrawatowanych biznesmenów popijających herbatę z mlekiem pokazały wyraźnie inne oblicze Kenii. Następnego ranka po takim właśnie sniadaniu wyruszyliśmy we wskazane miejsce by wyruszyć w ostatnią długą drogę tego wyjazdu. Jednak autobus nie pojawił się a my po chwili dostrzegliśmy… że na biletach mamy wczorajszą datę wyjazdu….
Telefon zapisany na bilecie przez niejakiego Samuela – nie odpowiadał, a napotkani policjanci tylko bezradnie wzruszyli ramionami. Pozostało nam złapać czym prędzej inny transport do Mombasy i zostawić za sobą chaotyczne Nairobi. Trudno, 1000 szylingów ( 10 usd)  w plecy i kolejna lekcja.
Przed firmą Casino Royale i innymi nierekomendowanymi oszukańczymi pozostało mi jedynie przestrzec tych co to czytają.
Z Nairobi wyjazd trwał 1,5 h. Autobusiarze kombinowali jak mogli by przedłużyć wyjazd i nałapać kolejnych klientów zanim ci już siedzący nie zaczęli głośno protestować. Przy okazji nudnego wyczekiwania zobaczyliśmy uliczny lincz jakiegoś złodziejaszka, który próbował cos zwinąć. Przy słowach autobusowego kaznodzieja błogosławiącego podróżnych i zbierającego datki wprost do Biblii wyruszyliśmy w końcu.
Droga miała trwać 6 a trwała 9 godzin. Wyjątkowo upierdliwych 9 godzin, w lepkim upale, bez ciekawych widoków za oknem, przy kaźni puszczanych na okrągło tych samych tandetnych teledysków wyjących wniebogłosy. Cały dzień w dupę, trzeba było wybrać nocny transfer i przespać spokojnie drogę.
Pod sam wieczór wjechaliśmy do Mombasy. Nie mieliśmy żadnych planów. Nie chcieliśmy jednak zostać w mieście więc mimo później pory zdecydowaliśmy się na taksówkę i przedostanie się od razu na plaże. Sympatyczny taksówkarz wszystko nam wyjaśnił, co gdzie, jak  i za ile. Nawet objechaliśmy 2 hotele w Mombasie zanim zmieniliśmy zdanie by uderzyć na południe do Tiwi Beach położonego nieopodal znanego i turystycznego Diani Beach. Droga to kolejne 30 km ale wartało. Twinga Lodge był podupadającym ośrodkiem w odludnym miejscu. Czegoś takiego było nam trzeba. Trudny dzień transportowy zakończyliśmy dobrą kolacją i browarem przy białej plaży i szumie oceanu. Jak na Zanzibarze 20 dni wcześniej, który teraz po tylu wydarzeniach wydawał się zamierzchłą przeszłością.
  Fakty:
– bilet autobusowy Nairobi – Mombasa – 1000 Ksh, 9 h drogi
– nauczka by nie kupować w ciemnych norach biletów w Afryce – bezcenne ( 1000 Ksh 😉
– kurczak z rożna w trasie – 150 Ksh
– taxi Mombasa – Tiwi Beach – 2500 Ksh z przpłynięciem promem (prom dla pieszych jest za darmo- chyba jedyny social w Kenii)
– nocleg w Twinga Lodge bez klimy– 1250 Ksh/os

– kolacja i piwo 850 Ksh

Dalej >>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.