Podróż po Meksyku na własną rękę – porady praktyczne

Kilka praktycznych porad dla planujących podróż po Meksyku. 

Podróż z dzieckiem.

Wielu nasunie się oczywiście pytanie czy taka podróż z dzieckiem jest bezpieczna i czy to dobry pomysł. Trzeba się dobrze zorganizować – to podstawa. O tym co zabrać pisałem już przy wyjeździe do Gruzji. Tym razem jednak Franek już chodził więc nie przydało nam się nosidełko turystyczne i namiocik do spania.
Co jednak istotne, Meksyk okazał się bardzo ucywilizowanym krajem. Drogi w 90% bardzo dobre, prowadzenia samochodu łatwe ( o tym będę pisał osobno), w sklepach łatwo dostać jedzenie dla dzieci, pieluchy itp.

Bezpieczeństwo.

Początkowo też mieliśmy obawy o bezpieczeństwo i po raz kolejny wpadliśmy w pułapkę kreowania wizerunku krajów w mediach. Szybko okazało się, że miejsca w których byliśmy były bardzo przyjazne i bezpieczne a nasze dziecko bawiło się nie raz na placu zabaw po zmroku. Wiele meksykańskich rodzin wychodzi z dziećmi późno gdy zajdzie już palące słońce, panuje rodzinna i miła atmosfera, ludzie się uśmiechają i zagadują mimo bariery językowej.  Przestępczość gangów narkotykowych, z którymi teraz często kojarzy się Meksyk ma miejsce w północnych stanach oddalonych o 4000 km od Jukatanu. To odległość jak z Lizbony do Moskwy! Nie miałem pojęcia jak wielki ( długi) to jest kraj. Nie przydarzyła nam się też żadna przykra sytuacja, zgubienie czegoś, próba oszustwa itp. Przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności i rozsądku jest to bezpieczny kraj do podróżowania.

Choroby

W trakcie wyjazdu nie przydarzyły nam się żadne choroby ani zatrucie. Dziecko po raz pierwszy ok pół roku ( czyli od kiedy poszło do żłobka) nie miało nawet kataru przez okres 3 tygodni! To samo my. Pod kątem szczepień czy leków anty malarycznych w ogóle nie braliśmy nic unikając jedynie komarów jak się da. W tym regionie prawdopodobieństwo wystąpienia malarii jest najniższe ze wszystkich regionów świata gdzie ta choroba występuje.

Język hiszpański trzeba znać, choćby podstawowe zwroty. Ignorancja języka angielskiego w Meksyku była dla mnie mega zaskakująca ale skromne podstawy hiszpańskiego pozwoliły nam komfortowo funkcjonować.

Koszty na miejscu w Meksyku

Wszystko wyglądałoby zbyt pięknie aby było prawdziwie, ale jest jeden czynnik przywracający realność tego miejsca. Są to ceny, raczej wyższe niż się spodziewałem. Porównywalne lub wyższe niż w Polce. W Riwierze Maya – zdecydowanie wyższe niż w Polsce.
Przelicznik złotówki do peso jest jako 1 do 0,25. I tak:
– Hotele i hostele- od 350 do 650 peso za pokój 2 osobowy z łazienką i klimatyzacją. Na Riwiera Maya – powyżej 1000 peso
– Śniadania w knajpkach – 50-60 peso
– Obiad, kolacja – 120 – 200 peso
– Piwo- puszka  0,33l – 15 peso (3,75 zł)!!

Jeśli posiada się auto warto zaopatrzyć się w markecie np w Walmarcie bo przebitki w lokalnych sklepach takich jak popularne całodobowe Oxxo są czasem kilkukrotne.
Tańsze jest natomiast paliwo. Za litr benzyny płaci się 13,5 peso.

Pieniądze

Bankomaty są prawie wszędzie ale pobierają prowizję od 30 do 50 peso za transakcję zatem lepiej wyjmować rzadziej a większe kwoty. Zdarzało się, że bankomaty lokalnych banków nie wypłacały nam pieniędzy. Zawsze działały bankomaty HSBC i Santandera. Lepiej mieć kartę Visa niż Master Card w Meksyku, jest honorowana częściej.
Jeśli wymieniać walutę to tylko w bankach. W licznych kantorach kurs była zawsze o wiele niższy, np gdy kantor dawał 13,80 za dolara US w banku Banorte dawali 15,00 to różnica 120 peso na 100 dolarach! Warto więc odstać kolejkę w banku ( Banorte miał najlepsze kursy) i dać sobie skserować paszport.

Wypożyczenie auta w Meksyku – tips and tricks

Sprawa w moim przypadku okazała się dość skomplikowana. Ale pomijając szczegóły najlepiej to zrobić z min. tygodniowym wyprzedzeniem z Polski poprzez portale takie jak np Rentalcars.com czy ich polską afiliację na http://samochody.travelplanet.pl
Jeśli się tego nie zrobi na miejscu może być realny problem z dostępnością wybranego auta. Są tu obecne wszystkie światowe firmy od wynajmów aut i ta usługa jest bardzo powszechna wśród amerykanów przylatujących do Cancun. W wypożyczalniach są tłoki i kolejki. Niższe ceny mają lokalne firmy Mexcar czy Fox – również dostępne na powyższych wyszukiwarkach i szybciej się wyprzedające.

Warto upewnić się czy ma się wystarczający limit na karcie. Oprócz kwoty do zapłaty firma na miejscu zablokuje jeszcze ok 1000 – 1300 USD na karcie w ramach zabezpieczenia udziału własnego w ewentualnej szkodzie. Warto pomyśleć o wykupieniu dodatkowego ubezpieczenia pokrywającego udział własny. W naszym przypadku to ubepiecznie- 18 dni najmu- był to koszt ok 500 zł. Normą w Meksyku jest ubezpieczenie z 10% udziałem klienta w szkodzie. Koniecznie trzeba sprawdzić co zawiera pakiet ubezpieczenia. Zazwyczaj będzie on zawierać CDW Collision Damage Waiver – odpowiednik naszego Auto Casco, oraz TW – Theft Waiver – to samo tylko od kradzieży. Tu należy sprawdzić kwotę udziału klienta w szkodzie, jest ona zwykle równa kwocie jaką firma chce zablokować na naszej karcie. Spotykałem się na miejscu z kilkoma firmami o świetnych cenach, ale żądały blokady absurdalnych 3500 USD na karcie! Bardzo ważne jest też ubezpieczeni PLI Public Liability Insurance – czyli nasze OC. Nie wszyscy je oferują, a przynajmniej nie piszą o tym wyraźnie. Brak tego ubezpieczenia może wpędzić w największe kłopoty, szczególnie  że w Meksyku praktykuje się aresztowanie wszystkich stron wypadku niezależnie od winy – jeśli nie mają wykupionego ubezpieczenia PLI. Za 18 dni najmu auta typu Economy VW Gol  (nie mylić z VW Golf) wyszło nas 2390 zł z pełnym ubezpieczeniem. Brałem w Alamo.
Przy długim okresie wypożyczenia nie opłaca się wypożyczać fotelika samochodowego. Firma Alamo liczyła sobie 7 USD za dzień co dało łączną kwotę ok 1700 peso za fotelik. W Walmarcie za 500 peso kupiłem nowy…

Prowadzenie auta w Meksyku

Jest raczej proste tak jak w USA. Ludzie raczej jeżdzą ostrożnie i trzymają się swojego pasa nie „pływając”. Sygnalizacja świetlna wisi za skrzyżowaniami a nie przed tak jak u nas, dzięki temu nie trzeba zadzierać głowy przy szybie żeby dostrzec zmianę kolorów.  Występują wjazdy na lewy pas na autostradach i drogach szybkiego ruchu, nie tak jak w Polsce że do ruchu włączamy się tylko od prawej.
W miastach większość dróg jest jednokierunkowa. Tu niestety jest trudność by dostrzec to gdyż znaki zakazu skrętu występują rzadko, znaki zakazu wjazdu nie występują w ogóle. Jedyne po czym można poznać kierunek jazdy na prostopadłej drodze do której się zbliżamy to strzałka powieszona na rogu budynku, najczęściej pod nazwą ulicy. Są to małe i czasem trudno dostrzegalne znaki, na domiar złego w każdym mieście strzałki są inne – większe lub mniejsze, czy i innych kolorach.
W Meksyku nie widzałem też ani razu znaku „droga z pierwszeństwem”. Oznacza to, że jeśli nie masz znaku stop przed sobą ( znaki stop mają napis ALTO) znaczy to, że masz pierwszeństwo.
W ciasnych uliczach starego miasta w San Cristobal de las Casas była jeszcze inna zasada. O ile nie było włączonej sygnalizacji pierwszeństwo przejazdu przez skrzyżowanie miał ten pojazd, który pierwszy podjechał.  W razie czego łatwo się porozumieć z innymi kierowcami przy pomocy gestów.
Drogi są zazwyczaj dobre, nie widziałem fotoradarów a policji drogowej mało.

NAJważniejsze na meksykańskich drogach jest uważanie na progi zwalniające. Trzeba zwolnić często do 5 km/h inaczej grozi to uszkodzeniem podwozia lub wyskokiem w kosmos. Z czasem nauczysz się rozróżniać te przy których nie trzeba aż tak zwalniać. Natomiast są one wszędzie, w niektórych miejscowościach po kilkadziesiąt. Nazywają się Tope. Jeśli widzisz znak „Area de topes” zwolnij. Każda wioska ma Topes lub/i vibradores więc zbliżając się do zabudowań miej pewność że trzeba zwolnić. W trakcie podróży 2 razy się naciąłem mimo tego że mocno na nie uważałem. Raz niemal zdarłem opony gwałtownie hamując, drugim razem mocno podskoczyliśmy uderzając potem podwoziem o asfalt. Na szczęście bez uszkodzeń. Niektóre Tope są w ogóle nieoznaczone więc uważać trzeba w każdej wiosce. Najczęściej jednak znaki są wraz z kilkoma poprzedzającymi znakami ostrzegawczymi i pasami vibradores.

Drogi zasadniczo są dobre. Czasem jest wybór między drogą płatną (Cuota) i bezpłatna (Libre). Płatne nie są tanie – najczęściej 50-60 peso za odcinek, ale było też 260 peso (!!!)za odcinek Cancun – Valladolid mimo że obok leciała prosta bezpłatna droga. Na trasach górskich w Chiapas warto zapłacić bo tam kręte drogi oprócz setek Topes mają też wyrwy jak po bombach i osuwiska prosto do skarpy. Na prostej drodze trasa płatna ma tą przewagę, że nie przelatuje przez wioski i nie ma progów zwalniających. Mosty i przeprawy na lagunach w okolicach Ciudad del Carmen też są płatne po 60 peso.

Dalej>>


3 komentarze

  • Szaleńcy! Tak to bym się trochę bała. Ale kuszą mnie takie podróże bez "opieki", kiedy to ja decyduje gdzie jestem i co zwiedzam 🙂

  • robert

    jak można opłacać płatne drogi w Meksyku ?

    • Radek

      Tak samo jak w Polsce – są bramki na wjazdach i wyjazdach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.