Knysna i okolice

Centrum miasta w Knysna nie jest szczególnie wyjątkowe. Tłoczony dzień targowy, ulice wypełnione ludźmi przechodzącymi chaotycznie przez ulicę. Kierujemy się na Thesen Island. Jest to miasto w mieście. Zastaje nas tu zupełnie inna rzeczywistość. Około 10 lat temu zlikwidowano stąd tartak i oddani teren w ręce developerów, którzy uczynili z tej wyspy ekskluzywne osiedle. Na każdym rogu mieszczą się agencje nieruchomosci. Białe i szare domki mają bezpośrednie zejście do wody  przy której parkują lodzie i jachty. Wszystko na bogato. Mocno to kontrastuje z dość skromnym centrum.

Knysna to również doskonale miejsce dla miłośników świeżych ostryg. W każdej knajpie można je zamówić pod każdą postacią za ceny niespotykane w Europie.  Na Thesen Island najłatwiej znaleźć knajpę gdzie możemy ich spróbować. 
Pojechaliśmy rownież na Leasure Island – drugą wyspę w zatoce gdzie niewiele można zobaczyć poza domami, które stoją tu już od wielu lat. Jest też plaża i sporo zieleni.

Stamtąd skierowaliśmy na punkt widokowy na Eastern Head. Heads to dwie góry stojące naprzeciw siebie dzielące ocean od zatoki Knysna. Między górami znajduje się przesmyk, którym woda z zatoki wlewa się do oceanu.

 Podobno to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie dla statków. Obecnie bardzo rzadko statki wpływają tędy do zatoki. Dowiadujemy się tego podczas godzinnego rejsu po zatoce, na który wypływamy z Thesen Island. Podczas rejsu widzimy foki skaczące ponad powierzchnię wody i podpływały dość blisko kipieli wodnej tuż obok heads.

Rozmawiamy ze sternikiem o nieruchomościach gdyż zachwyca nas położenie pięknych domów na zboczach gór nad zatoką i nad oceanem. Okazuje się, że średni dom z dużym kawałkiem ziemi w tym miejscu kosztuje ok 1 mln zł na nasze. Zważywszy na walory otoczenia w Polsce taka nieruchomość byłaby kilkukrotnie droższa. Dlatego wielu Brytyjczyków, Holendrów i Niemców przylatuje tu spędzać luksusową emeryturę. Ciągle niełatwo nam określić ilu białych mieszkańców, których spotykamy na codzień to ‚rdzenni’ południowi Afrykańczycy a ilu to turyści lub turyści-emeryci. Społeczeństwo tego kraju jest niesamowicie zróżnicowane i nie przystaje do niczego co znamy w Europie. U nas imigranci to zwykle biedniejsza cześć ludności. Tu bywa odwrotnie. 
Wieczorkiem wybraliśmy się spacerem wzdłuż jeziora na kolację do tawerny The Bells i piechotą wróciliśmy juz po zmroku. W tej okolicy nawet nie myśli się o tym, że jesteś w RPA. To zupełnie inna bajka niż nasze wyobrażenia sprzed wyjazdu. Czasem myślę, że jestem w Maine w USA.

Drugiego dnia wybraliśmy się na mały leśny trekking w okolicach. Poleciła go Sue u której mieszkaliśmy. Trzeba było się zapuścić po gruntowych drogach na północny zachód od miasta. Trekking po lesie okazał się lekkim niewypałem gdyż po 10 minutach zrobiło się monotonnie. Rozrywka doskonała dla botaników ale dla nas po obejrzeniu kilku innych gatunków drzew wszystko dalej było takie same. Ścieżka bardzo wąska, gęsta zieleń dookoła i zero punktów widokowych. Do tego owady. Franek zaczął marudzić po pół godzinie niesienia w nosidełku i po ok 4 km wróciliśmy do auta by pojeździć autem po okolicy i poszukać fajniejszych widoków. Tu w okolicach Garden Route ich nie brakuje pod warunkiem, że się wyjdzie z lasu:)

Wieczorem podjechaliśmy do Brenton on the Sea. Kolejna wypasiona miejscowość na oceanicznym klifie. Znaleźliśmy tam pięknie położona restauracje Blu tuż przy hotelu. Akurat zachodziło słońce i widoki zapierały dech. Po raz kolejny rozwiały się nasze obawy, że wypasiona restauracja będzie droga. Mimo, że okolica wygladała jak San Tropez i towarzystwo też niczego sobie to ceny były niskie w porównaniu do polskich.  Obiad ze stekiem za 30 zł a butelka dobrego wina w restauracji za 20 zł. A to wszystko z widokiem na ocean z kliifu. 
Nasze mieszkanko u Sue znalezione przez Airbnb pozwoliło nam i małemu  fajnie odpocząć tutaj nawet jeśli nic szczególnego nie robiliśmy. 

2 komentarze

  • Idealne miejsce na Wasz dom ? Kupujcie będziemy Was odwiedzać na wakacje ☺️

  • RD

    Każdy kogo spotykamy mówi ze w tym kraju można wszystko. Ale nikt nie wie w która stronę sprawy pójdą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.