Wyprawa do RPA 2016

Spis treści:


Wyprawa do RPA 2016 – treść posta poniżej
Okolice Cape Town – Kommetjie
Cape Point, Cape of Good Hope i pingwiny w Boulders

Naszą kolejną wyprawę zorganizowaliśmy do RPA. To w gruncie rzeczy wycieczka, ale przez to że jedzie z nami 2,5 letni synek nazywam to wyprawą.  Od zakupu biletów lotniczych do wyjazdu było tylko 12 dni zatem całkiem spontanicznie. Oczywiście jedziemy z naszym 2,5 letnim Frankiem. Długo rozważaliśmy gdzie jechać jako, że lubimy miejsca dalekie ale też takie, gdzie można wynająć auto i swobodnie się przemieszczać z dzieckiem. Zainspirowałam się relacją mojej znajomej Patrycji, która po RPA podróżowała przez 4 miesiące i miałem trochę informacji z pierwszej ręki. Od zawsze ten kraj kojarzyłem z niezwykłymi widokami i różnorodnością jednak zła sława jeśli idzie o bezpieczeństwo wykreśliła go z mojej listy. Poczytałem jednak trochę na ten temat, dodałem do tego własne doświadczenie i relacje od Patrycji. Postanowiliśmy wyruszyć.

Oto nasza trasa jaką zaplanowaliśmy i zrobiliśmy:

Trasa podróży po RPA
Ta podróż będzie inna niż poprzednie. Dojrzewaliśmy do tej zmiany i przyszedł na to czas.
Od wielu lat podróżuję backpackersko. Sypiając w tanich hostelach z Lonely Planet przemierzyłem każdy kontynent oprócz Australii i Antarktydy i pozwoliło mi to w niezwykły sposób poznać świat i nasiąknąć atmosferą tego sposobu podróżowania, który jest już globalną subkulturą. Gdy na świecie pojawił się  Franek wiedziałem, że chcę jeździć dalej. Nie wiedziałem tylko jak. Jak to zrobić by nie stracić tamtego entuzjazmu do wolnościowych wypadów w świat, by się nie zamęczyć logistyką i przede wszystkim by nie zamęczyć tego małego gościa. Odbyliśmy z Frankiem 2 wyprawy – do Gruzji gdy skończył 1 rok i do Meksyku gdy skończył 1,5 roku. Dziś ma 2,5 roku a my mamy mnóstwo doświadczenia jak to zrobić by było jeszcze lepiej:)
A więc po kolei.
Tym razem postanowiliśmy nie przemieszczać się z dnia na dzień, a w jednym miejscu zostawać conajmniej dwie noce. Mniej logistyki i pakowania pomoże nam lepiej odpocząć, Franek będzie miał więcej czasu na zabawę i wprowadzimy tym samym więcej luzu. Oczywiście zwiedzimy przez to mniej ale myślę, że lepiej.
Druga zmiana, która ma uczynić tę podróż wyjątkową jest związana z mottem tego bloga „o podróżach bez rezerwacji”. Dalej hołduje spontaniczności podróży i jestem daleki od dokładnego planowania całej trasy na kilka tygodni przed wyjazdem, ale nie chcę Franka trzymać za długo w foteliku samochodowym. Dlatego będziemy rezerwować kolejno miejsce po miejscu już w trakcie pobytu. Poprzedniego roku w Meksyku znajdowanie odpowiednich hosteli zajmowało nam niekiedy ponad godzinę. W 3 tygodnie trochę się tego czasu uzbiera. Chcemy małemu tego oszszędzić tym razem i jechać wprost do celu w dniach tranzytowych.
Trzecia rzecz, rownież dla mnie rewolucyjna to inny rodzaj zakwaterowania. Zostawiamy wszystkie hostele, hostale i guesthousy dla backpackersów. To nie są dobre miejsca z małym dzieckiem. Przede wszystko dlatego, że dostaje się tam mały pokoik, a gdy synek idzie spać gnijemy cały wieczór w jednej ciasnej klitce przysłuchując się imprezom za oknem. Tym razem przesiadamy się na domy z Airbnb, gdzie za niewiele większe pieniądze dostajemy np dół domu za miastem z osobną sypialnia, salonem i kuchnią oraz tarasem lub ogrodem i basenem. I już wieczory są przyjemniejsze. Poruszając się autem nie musimy już nocować w centrach miast i tym samym odpowiednio więcej za to płacić.
Za zakwaterowaniem stoi jeszcze czwarta idea przyświecająca temu wyjazdowi. Będziemy przemieszczać się miedzy fajnymi chatkami, a nie miedzy zabytkami. Do tej pory zakwaterowanie nie było istotne. Wpadaliśmy tylko na noc a rano ruszaliśmy na miasto lub w teren. Teraz wiemy, że z małym dzieckiem każde wejście i wyjście z domu to pięciokrotnie większa logistyka niż bez dziecka. Można oczywiście tak podróżować ale wtedy potrzeby tego małego podróżnika zostaną zupełnie zignorowane. A my podchodzimy teraz do niego bardzo serio i chcemy by to on zyskał najwiecej z tej podróży. Liczba niezwykłych miejsc noclegowych jakie oferuje Airbnb jest ogromna w RPA. Mieszkania nad oceanem, nad jeziorem, w winnicach, farmach, jaskiniach, z basenem czy widokiem na latarnie morską etc nie pozostawia nam watpliwości, że to właściwy kierunek.
Wypróbujemy i opiszemy w podsumowaniu wyjazdu już niebawem czy ta „rewolucja” sposobu podróżowania w tym jakby nie było rewolucyjnym kraju się sprawdzi.
No i oczywiście wszystko to, co zobaczymy po drodze 😉

Dalej>>

3 komentarze

  • Airbnb nigdy nas nie zawiodło, super wybór. Bawcie się dobrze Kochani ?

  • Ina

    Witam
    czy Patrycja na którą się powołujecie ma bloga ? Jeżeli tak proszę o podanie adresu .Czytałam waszego bloga i chcemy polecieć do RPA ale na ok 3 miesiące .Skorzystałabym z jej bloga .My na obecną chwilę zwiedzilismy Azję, Australię,Nową Zelandię

    • Radek

      Patrycja nie ma swojego bloga. A wy macie? My właśnie planujemy Australię, za 3 tygodnie wyjazd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.