Jest późny wieczór, na rynku w Puerto Morelos gra zespół i tańczą tancerki z miejscowego Casa de Cultura. Wiele osob ogląda występ. Na ławkach siedzą mieszkańcy miasteczka: Meksykanie z dziećmi i amerykańscy i kanadyjscy emeryci. Inni rozmawiają, chodzą, handlują. Toczy się idealne spokojne życie. Dzieci biegają wesoło do muzyki, inne grają w piłkę na oświetlonym boisku tuż obok. Widać wnętrze otwartego kościoła położonego przy placu a w licznych lokalach rozstawiają sie zespoły bluesowe. Po upalnym dniu ciepły wieczór daje wytchnienie.

Po trudnym pobycie w Tulum, tu w Puero Morelos wszystko wróciło do normalności. Wyjątkowo przyjemna atmosfera i mnóstwo miłych ludzi. Amerykanie tu również byli inni- bardziej wyluzowani i uśmiechnięci. W większości emeryci pokolenia dzieci kwiatów. Wieczorami w co drugiej knajpie grała muzyka na żywo z klasykami amerykańskiego rocka. Klimat na koniec wyjazdu wspaniały. Zamieszkaliśmy w hotelu Dos Naciones nad samym morzem. Nieco podupadły ale i tak lepszy od naszego leśnego’szałasu’ z Tulum.














