Funchal i Monte

Przyszedł dzień by rozejrzeć się po mieście w których aktualnie mieszkamy. A że najgorsze w zwiedzaniu z małym dzieckiem są duże miasta to wykle je omijamy lub robimy minimum programowe. W przypadku Funchal zdecydowaliśmy się na minimum. Na wąskich i ciasnych uliczkach stolicy Madery łapanie uciekającego berbecia by nie wpakował się pod czyjeś nogi lub koła nie jest wakacyjną rozrywką nawet dla nas:)
W piątki odbywa się tu targ Mercados dos Lavradores więc wybieramy ten dzień by odhaczyć miasto. Na Mercado handluje się owocami i warzywami a także kwiatami i rybami. Targ obywa się w niewielkiej hali w centrum miasta i jest to doskonała okazja by spróbować nieznanych gatunków owoców lub kupić świeżą rybę. Degustujemy kilka rodzajów marakuji, każda ma wyjątkowy smak. Oczywiście opuszczamy targ z siatką owoców.

 

 

Centrum Funchal jest dość tłoczne dlatego jeśli wybierać się tu autem to najlepiej zostawić je na parkingu kilkupoziomowym położonym zaraz nieopodal wyjazdu kolejki linowej. Jest to zarazem blisko targu jak i brzegu morza i promenady Avanida do Mar. Będąc w tym miejscy na pewno warto przejść się głównym deptakiem Rua de Santa Maria i pooglądać malunki na drzwiach wejściowych do zdezolowanych kamienic. Klimat jednak jest przyjemny a wybór knajpek przeogromny.

 

 

 

 

 

Centrum Funchal oferuje znacznie więcej niż możemy obejrzeć. Kierujemy się następnie na kolejkę linową, która wwozi na szczyt Monte w cenie 15 EUR od osoby w dwie strony, dzieci od lat 7 za 10 EUR a poniżej tego wieku za darmo. To dość wysoka cena ale wrażenia są niezapomniane. Jedzie się bardzo długo bo ok 20 minut w jedną stroną i z okien wagonika jak na dłoni widać całą strukturę miasta i wiele ciekawych szczegółów. Znamienne są kontrasty. Nieliczne zadbane wille sąsiadują z całkowicie zrujnowanymi domami w morzu przeciętnych zabudowań przeplatanych plantacjami bananowców i wstęgami dróg chowających się w skalnych tunelach. Całość o dziwno stanowi bardzo harmonijny krajobraz scalony błękitem oceanu w oddali.

 

 

 

Na szczycie znajdują się sporej wielkości areały roślinności niczym ogród botaniczny na świeżym powietrzu. Część można obejrzeć spacerując w okolicach hotelu położonego tuż nad szczytową stacją kolejki linowej, zaś główną atrakcję stanowią ogrody tropikalne do zwiedzania ze wstępem po 12,5 EUR/os. Można tu też zajrzeć do kaplicy Nossa Senhora de Monte czy zjechać tradycyjnymi wiklinowymi saniami po asfalcie w asyście lokalnych przebierańców. Tej ostatniej atrakcji – Carrieros De Monte- nie mogliśmy niestety ani zobaczyć ani doświadczyć bo tego dnia akurat nic się nie działo podobno z powodu jakiejś żałoby narodowej.

 

 

 

Ten mało słoneczny dzień nie mógłby się inaczej skończyć jakbyśmy nie zrobili kilkudziesięciu km autem po wyspie. Kierujemy się na Przylądek św. Wawrzyńca – najbardziej wysunięty na wschód skrawek wyspy. Wiemy, że można tam zrobić świetny trekking, wiemy też że go nie zrobimy …. Dlatego pozostaje nam spojrzeć tylko z klifu na widoki w oddali i wspomnieć Isla del Sol w Boliwii gdzie podobnie jak tu można przejść się kilka godzin grzbietem pagórków z wielką wodą po obu stronach – tam Jeziora Titicaca, tu – Oceanu Atlantyckiego.

 

Coś czuję, że jeszcze tu wrócimy by zaliczyć kilka trekkingów.
Wracając do Funchal nie sposób przeoczyć tego niezwykłego lotniska na Maderze zbudowanego niczym szeroki most na ogromnych filarach. Same lądowanie na Maderze obrosło w legendy a i sami mieliśmy niezłe kołysanie lecąc tu. Do tych wrażeń warto dołożyć rzut oka na konstrukcję tego lotniska bo czegoś takiego nigdzie indziej nie zobaczymy.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.